Witajcie drogie pandy. Czy marchewkowe ciasta już zjedzone? Założę się że tak. Domyślam się też że z cukrowych baranków nie została ani drobinka. Jednak można było się domyśleć że ta świąteczna sielanka nie potrwa długo. Już wczoraj, nasza ulubiona reporterka, Ella zwierzyła się nam że ktoś ją śledził. Nasz nieznajomy nie ukazał swojej twarzy. A szkoda. Cały czas ukrywał się za gazetą w której miał wyciętą dziurkę na oko.
Można by powiedzieć że to dziwne urojenie, ale gdy Ella wróciła do swojej chatki by przespać się, coś zaszeleściło. Reporterka pomyślała że to jakiś jeż. Jednak ,,jeżyk" zaczął się wspinać na drzewo, a przecież te słodziaki, nie posiadają tej umiejętności. Ella wzięła latarkę i gaz pieprzowy, ale gdy tylko podeszła do okna, błysnął flesz, a dziennikarka zobaczyła ciemność. Gdy panda wreszcie ujrzała cokolwiek, nocny gość zdążył uciec.
Jak myślicie kto to był? Sama nie wiem, ale myślę że to był Evron. Brrr... Ta jego wyspa. Miejmy nadzieję że jeśli on szpieguje Ellę, pomoże nam to w pozbyciu się Bitterlandi z panfu. Podczas wycieczki do podwodnej szkoły, zerknęłam do internetu i sprawdziłam co znaczy nazwa tej wyspy.
Bitterlandia - Gorzki kraj, gorzka ziemia, gorzka wyspa.
Moim zdaniem bardzo pasuje to do Evrona. Jednak nie sądzę że to wyspa jest ,,gorzka". Może była kiedyś zieloną krainą pełną zwierząt i słońca?
Podzielcie się ze mną domysłami. A tymczasem;
Wir sehen uns dort! (to znaczy tyle co
do zobaczenia)